O życiu. Naszym życiu!
RSS
czwartek, 11 listopada 2010
Odmieniona JA!

Nie chciałam się wcześniej chwalić, ale udało mi się. Zgubiłam 25 kilo:)!!! Wiem, wiem ciężko jest w To uwierzyć, ale jakoś dałam radę. Jednak to jeszcze nie koniec, bo abym mogła poczuć się tak cudnie jak w dniu ślubu potrzebuje jeszcze oddać (patrz: spalić) 10 kg. Wówczas będę strasznie zadowolona.

Otwarcie się przyznaję, że całe moje życie zmieniło się, a przede wszystkim zaczęłam inaczej postrzegać siebie. Powrócił mój dawny sexapil i wreszcie wiem, że żyję!!!

W tym wszystkim pomogła mi Dieta Dukana. Wiem, że jest pełno przeciwników tej wersji odchudzania, jednak ja odchudzając się wyszłam z założenia, że równie groźne skutki uboczne grożą mi żyjąc dalej z otyłością.

A teraz jestem pełna wigoru dla dziecka i dla Męża Mojego Osobistego oczywiścieJ.

Mimo iż jestem w życiu spełniona kobietą, zakochaną bezlitośnie w Mężu – miło jest słyszeć od znajomych lub nieznajomych facecików, że dobrze wyglądam – wiem, wiem pustadłem zajechało:), ale czasami trzeba się dowartościować

13:15, sysunia-leniwca
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 czerwca 2010
Ja - Nie Ja!

Mamusiu, Mamusiu – choć tu! I ciepło robi się na sercu, a w oku łza się kręci jak słyszysz słodziutki, jeszcze niewyraźny ton głosu swojego dziecka.

Mam w domu małą gadułę. Nawija jak stara i rozczula nas każdego dnia. Kurcze jak ten czas leci. Podczytuję blogi zaprzyjaźnionych mam i nie wierzę, że ja już mam takie stare dziecko. Chyba czas pomyśleć o rodzeństwie – hi hi.

 

Ostatnio mam wrażenie, że jestem jakaś dziwna. Czuje się jak chudzielec uwięziony w ciele grubaski. Psychicznie mam wrażenie takiej lekkości i smukłości, a kiedy spoglądam w lustro – ogarnia mnie przerażenie. Te pierdzielone hormony doprowadzą mnie do spazmów.

Czasami wstaję, czuję się jak bohaterka „Seksu w Wielkim Mieście” – tylko uboższa, latam po mieście, spotykam się ze znajomymi, idziemy na kawę, na wyprzedaż itp. i wiem, że to prawdziwa Ja – po czym patrzę w lustro i nie poznaję siebie. To smutne, ale prawdziwe. Wiem, że wygląd to nie wszystko, ale ja czuję się uwięziona w swoim ciele. Łudzę się, że to minie, że wszystko się jeszcze odmieni – tylko kiedy. I nie mogę powiedzieć o Tym Mężowi, bo wiem, że On nie widzi różnicy, a nawet jeśli to akceptuję mnie w pełni.

Nie chcę marudzić, i nie będę. Pragnę tylko przedstawić się jako Ja – Nie Ja!

17:32, sysunia-leniwca
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 lutego 2010
Nowe pokolenie

Kolejne dziecko w rodzinie (najzabawniejsze, że terminowo wypadnie tak jak Zu)! Nareszcie – bo póki co to ja byłam Nr 1. A teraz wreszcie kolejna z kuzynek podłapała temat : ). Ale się cieszę – Zuzanka nie będzie już najmłodsza i będzie mogła pastwić się nad innymi dziećmi (żartuje oczywiście – pomimo pozorów taką sadystką nie jestem). Ale zawsze to inaczej, jak ktoś jest w temacie na bieżąco.

W związku z tym, że z ów kuzynką jesteśmy w bardzo bliskich relacjach, postanowiłam przekazać wanienki, przewijaki i inne pierdoły przyszłej mamie (chyba, że w między czasie mnie coś najdzie na rodzeństwo dla córki – wtedy wycofam się z pomysłu). Póki co zbieram w jedno miejsce rzeczy, które mogą się przydać. I wspominam przy tym jak to jechałam na porodówkę i ile przy tym było śmiechu: ).

[Najlepsze teksty z naszego porodu: 1. Kochanie (zwracam się w tym momencie do Męża), następnym razem Ty rodzisz: ) – wszystkie położne w śmiech. 2. (Jadąc w nocy do szpitala) K…., czy Ja zawsze muszę mieć wejście jak z filmu grozy – cichaczem z domu się wymykać w deszcz i wichurę: ).]

Mogłabym tak wymieniać i wymieniać, bo osobiście twierdzę, że poród miałam naprawdę udany. I każdej przyszłej mamusi takiego życzę.

12:53, sysunia-leniwca
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 stycznia 2010
Rok Nowy

Jak co roku należałoby wraz  początkiem stycznia wymyślić sobie jakieś postanowienia noworoczne. Wyjątkowo w tym roku nic mi do głowy nie przychodzi oprócz oczywiście totalnych bzdur (typu: schudnięcie, zakup nowego samochodu – bo stary po wyklepaniu nie najlepiej wygląda, poświęcenie się karierze zawodowej, zmobilizowanie męża do przykładania się na studiach i wiele takich urojonych myśli). I dziwne to takie dla mnie, bo przecież zawsze, ale to zawsze miałam do zrealizowania roczny plan. Czyżbym nagle miała usiąść na swoich szanownych czterech literach? Jest jeszcze inna opcja – to postanowienie przyjdzie później niż zawsze.

W pracy mojej zmiany – przede wszystkim mojego postępowania. Nie będzie już dobroci i naginania zasad tak jak to było do tej pory, bo kiedy miałam miękkie serce to musiałam mieć twardą dupę – teraz to Ja twardą będę (musiałam to zapisać by mieć źródło odniesienia w chwili wyrzutów sumienia: )).

Tak dziwnie się czuję, bo co roku w grudniu wymyślałam jakiś remoncik w mieszkaniu. Niestety w tym roku remont ten dotyczył samochodu. Ale maniaczka zmian – patrz Ja- już zakupiła potajemnie przed Mężem farby i kombinuje jak pomalować kuchnie – bo strasznie się już zachlapała (a poza tym rok bez remontu jest rokiem straconym:)). Ja to jednak mam odchyły – nie przeczcie, że nie.

 

23:38, sysunia-leniwca
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 grudnia 2009
I po...

Szykowania całe tygodnie, a Święta minęły nawet nie wiem kiedy. Jednak z dzieckiem czas coraz szybciej leci. Starzejemy się z każdym dniem – niestety. A może i stety, bo któż wytrzymałby ze mną dłużej niż te kilkadziesiąt lat : )

W tym roku Święta upłynęły szczególnie miło i co najważniejsze bezstresowo. W pracy powiedziałam, że wyłączam telefon i podziałało, bo nie miałam, żadnego niepokojącego połączenia. Jednakże dziś od samego rana masa telefonów i musiałam jechać zapanować nad sytuacją. Trzy wolne dni to byłaby zbytnia rozrzutność bez szybkiego powrotu do normalności.

A Wam moi kochani jak upłynęły Święta??

 

Ps. Mój kochany Mąż wyczyścił mi obrączkę – wygląda jak „nówcia nie śmigana”. To nasuwa wspomnienia…

22:14, sysunia-leniwca
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 grudnia 2009
Święta...

Ok. pomoc nadciąga – pracownik prawie zatrudniony. Mam nadzieję, że wybrana kobitka spełni moje i podopiecznych oczekiwania i szybciutko wdroży się do naszego systemu pracy.

Święta bez prezentów – takie miało być założenie tegoroczne (przyczyna – brak kasy). Niestety Ja jak zwykle nie zastosowałam się do zasad i wszystkich, ale to wszystkich obkupiłam. Ciekawa jestem jakie będą mieli miny, jak zobaczą cudeńka pod choinką (a jaką minę będę miała Ja, jak nie będę miała co do gara włożyć). Wszystko byłoby 100% tajemnicą, niestety mój szanowny zaślubiony nakrył mnie na pakowaniu prezentów. Ale obiecał nie wygadać się przed rodzinką i przed sobą samym też : )

Święta niestety bez samochodu, ponieważ w drodze po towar firmowy Mąż mój najukochańszy wpadł do rowu. Jemu na szczęście nic się nie stało, ale autko ucierpiało i nasz portfel również. Ale tak to jest, kiedy kolejny raz zima znów zaskoczy drogowców.

Życzę wszystkim moi mili, aby zbliżające się Święta Bożego Narodzenia były dla Was czasem spokoju, radości i miłości.

Wesołych Świąt!!!

 

14:27, sysunia-leniwca
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 grudnia 2009
Niby bezrobocie...

Niby bezrobocie, a jednak nikt do pracy nie chce przyjść. Weźmy na ten przykład moją ofertę pracy – opiekun/wychowawca. Nie stawiam wysokich wymagań, a chętnych nie ma. I to w samym centrum wydziału pedagogicznego. Rozczarowana jestem naszym społeczeństwem.

Szukałam pracy – musiałam się nagimnastykować, a teraz szukam do pracy i też muszę się nagimnastykować, żeby kogokolwiek przyjąć.

Mam nadzieję, że jutrzejsza kobitka zdecyduje się, bo jak nie to zamykamy interes.

Odchudzania ciąg dalszy! Zakupiłam wagę elektroniczną, żebym miała realny wgląd w moje osiągnięcia. Póki co nie widać jeszcze efektów, ale ja czuję, że jestem na dobrej drodze – albo tak się oszukuję. Od nowego roku u nas wielkie zmiany nastąpią. Czuję się, że z moją rodzinką to będę się mijała – przykro mi z tego powodu. Ale jakoś musimy stanąć na nogi.

Trzymajcie za mnie jutro kciuki- bo nie dam rady obejmować dwóch stanowisk jednocześnie.

13:54, sysunia-leniwca
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 grudnia 2009

4,5,6 grudnia Ogólnopolska Akcja Zbierania Żywności. Oj działo się działo. Ja jako przykładna obywatelka i wolontariusz brałam udział w tej akcji. I z tego miejsca pragnę podziękować wszystkim tym, którzy bezinteresownie pomogli najuboższym rodzinom, aby ich tegoroczne święta były bogatsze od ostatnich.

Musze przyznać, że poprzez tę zbiórkę czuje się jakoś bardziej dowartościowana. I chyba tego tak naprawdę potrzebowałam. Po tych wszystkich nerwowych tygodniach należała mi się dawka czynnego odprężenia.

Zastanawiałam się ostatnio nad palaczami papierosów w miejscu publicznym. Nie jestem jakąś tam straszną przeciwniczką palenia, bo przez kilka lat paliliśmy z mężem, ale to co odwalają niektórzy uzależnieni to przekracza mój limit tolerancji. Idę ja sobie proszę Państwa z dzieckiem mym osobistym na spacer w miejsce bardzo popularne. Pewien Pan, palący właśnie papierosa idzie praktycznie równo ze mną i dmucha w naszym kierunku (pomijając fakt, że dziecko chciałabym uchronić od dymu papierosowego – nie zwróciłam mu uwagi, tylko zwolniłam krok). A ten „dziad jeden” – bo inaczej nie mogę nazwać  faceta wywalił peta tak, że wpadł mi prosto na wózek. Myślałam, że zatłukę drania. I powiedzcie mi jak tu być tolerancyjnym dla uzależnienia drugiej osoby, skora ta osoba nie jest tolerancyjna w stosunku do matki z dzieckiem , która chce dziecko poczęstować świeżym powietrzem z zawarciem jodu, a nie dymem z zawartością nikotyny.

Zbulwersowałam się!!!

17:55, sysunia-leniwca
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 29 listopada 2009

Mam nowy sprzęcior:) Taki z dużymi klawiszami i szerokim ekranem. Stary niestety odmówił posłuszeństwa i zostawił nas w najmniej odpowiednim momencie. Ale trudno, jakoś musieliśmy sobie poradzić i w tym momencie dziękuje LUKASOWI za dogodne raty:).

Wczoraj wybrałam się na zakupy do reklamowanego hipermarketu. Celem miały być art. Spożywcze, ale niestety uległam i dałam się naciągnąć na miliony zabawek – bo wszystkie wydawały mi się tanie i idealne dla Zuzanki. Przy kasie okazało się jednak, że wydałam prawie wszystko na te dziecięce cuda – także z rzeczy spożywczych niewiele mi pozostało. I cóż … jeść nie będziemy – ale dziecko ma nowe zabawki J. I to cieszy mnie bardziej.

Przez półtora tygodnia byłam na zwolnieniu lekarskim – wprawdzie nie świńska, ale grypa dopadła nas wszystkich. Ja niestety najgorzej ją przechodziłam –dziękać inni mniej.

Jutro do pracy- gorący okres się zbliża, także teraz na łożu śmierci-ale do pracy trzeba iść.

Acha i jeszcze jedno – zakupiłam sprzęt sportowy – patrz steper- i od dwóch dni ćwiczę, zaczęłam spokojnie, ale zaczęłam. Wprawdzie nie noworoczne, ale postanowienie o walce z nadwagą mam – bylebym tylko konsekwentnie je realizowała.

Trzymajcie kciuki – albo i nie – jak uważacie.

22:28, sysunia-leniwca
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 listopada 2009

Smutno mi:( - Mężowi memu przedłuży się wyjazd. Normalnie załamka na całego – jakby powiedział jeden z moich podopiecznych.

Dostałam propozycje przejścia na cały etat w pracy – szansa jedna na milion, ale jakoś się waham – nie wiem jak poukładam sobie życie codzienne, co zrobię z Zuzanką i jak to wszystko wyjdzie, kiedy przez większość dnia (jak nie cały), będę w pracy. I miotam się z myślami czy przyjąć propozycję czy jednak nie. Już mnie się serce kraja, kiedy pomyślę, że miałabym dziecię moje najcudowniejsze oddać do Żłobka. I dziwnie się zachowuję, bo przecież ja na Żłobkach, Przedszkolach i innych takich wychowana i w miarę normalnie funkcjonuję, to dlaczego mam obawy  w stosunku do córki swojej?? Może dlatego, że żal mi jest każdej chwili, kiedy na nią nie patrzę. I Kiedy kręci się wokoło siebie na tych swoich dwóch szeroko rozstawionych nogach, a następnie pada na mnie z szerokim uśmiechem, bo odkryła coś nowego – wiem, że będąc w pracy omija mnie wiele takich jej odkryć. I smutno mi z tego powodu. Dziwna jestem – tak sobie myślę.

Za oknem zima na całego – dziwnie, że jeszcze godzinę temu na drzewach wisiały złote liście – a teraz śnieżek z deszczem je przykrył. Gdzie podziała się wspaniała POLSKA ZŁOTA JESIEŃ???

22:13, sysunia-leniwca
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9